Archive Page

Wyniki konkursu piosenki „Miłość”

2 lipca, 2024 | Biuro Teatr Nowy |

To był wieczór wspaniałości!

W ramach impreza z konkursem piosenki „Miłość” studenci i studentki szkół teatralnych zaprezentowali wzruszające, mocne i znakomite technicznie interpretacje polskiej poezji. Walka była wyrównana, jednak ostatecznie jury w składzie Ewa Bielecka, Anna Adamowicz (vel Laura Osińska) i Janusz Marchwiński wyłoniło zwycięskie wykony. Dodatkowo, Publiczność przyznała wyróżnienie kwalifikujące do następnego etapu: imprezy z okazji 18. urodzin Teatru Nowego Proxima, która odbędzie się już w grudniu.

❤️ Oto laureaci:

🏆
Szymon Ozymko z Akademii Sztuk Teatralnych wydziału aktorskiego we Wrocławiu.
Stypendium 2500zł ufundowane przez Ewę Bielecką

🏆
Marcin Nowicki i Katarzyna Gąsior z Akademii Sztuk Teatralnych wydziału lalkarskiego we Wrocławiu.
Stypednium 1000zł ufundowane przez Teatr Nowy Proxima

🏆
Alexander Spisak z Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie wydziału wokalnego.
Stypendium 1000zł ufundowane przez Teatr Nowy Proxima

🏆
Martyna Kleszczewska z Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie wydziału aktorskiego.
Wyróżnienie i zaklasyfikowanie do finałowego etapu piosenki aktorskiej

fot. Karolina Molik


Gratulujemy wszystkim uczestnikom!
Do zobaczenia na następnej takiej imprezie.

„Miłość w kawałkach” wraca w przyszłym sezonie.
Bilety już wkrótce w sprzedaży.

Noc Teatrów

11 czerwca, 2024 | Biuro Teatr Nowy |

12 czerwca od godziny 10:30 do 12:30 będzie można odebrać wejściówki na KRAKOWSKĄ NOC TEATRÓW i nasz spektakl „Nie pytaj.Ciechowski”, który zagramy 15 czerwca o godz. 12. Jednej osobie przysługują maksymalnie dwie wejściówki. Zapraszamy!

Będzie też szansa odebrania kilku wejściówek w dniu spektaklu 15 czerwca.

Pałac Nieśmiertelności

28 maja, 2024 | piotr.teatrnowy@gmail.com |

PAŁAC NIEŚMIERTELNOŚCI

Sztuka | Nauka | Ciało | Filozofia | Religia

Pałac z definicji pozbawiony jest funkcji obronnych, ale wskazuje na bogactwo. Naszym bogactwem jest Sztuka, Nauka, Ciało, Filozofia, Religia. Pałac to też nasza aspiracja do reprezentacji idei kultury i rozwoju. Chcemy poszukiwać, a naszym hasłem prowokującym do działania jest nieśmiertelność. Sztuka, która potrafi przetrwać. Nauka, która wciąż odkrywa. Ciało, które nieustannie wydłuża swoją żywotność. Filozofia, która jest ponadczasowa i Religia, która składa obietnice. To wszystko i więcej będzie powodem do wydarzeń, spotkań i dyskusji. Chcemy eksperymentów myślowych, afirmacji życia i idei transhumanistycznej. Chcemy rozmów o reinkarnacji, medycynie estetycznej i pośmiertnych awatarach. Chcemy obcowania ze sztuką, warsztatów manualnych i treningów dla mózgu. Interesuje nas piękno zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne; samorozwój i przezwyciężenie ludzkich ograniczeń fizycznych i psychicznych.

Mamy marzenie, by spotykać się w gronie ludzi, którzy są ciekawi co dalej, którzy mają odwagę zadawać trudne pytania i determinację w poszukiwaniu odpowiedzi o przyszłość. By wspólnie dyskutować, smakować i poszerzać horyzonty otwieramy nowe miejsce w Krakowie.

AUKCJA MONACHOMACHIA:

https://allegro.pl/oferta/monachomiachia-teatr-nowy-proxima-plakat-lukasza-blazejewskiego-15695149447

AUKCJA KORDIAN:

https://allegro.pl/oferta/kordian-teatr-nowy-proxima-plakat-lukasza-blazejewskiego-15608797989

Wywiad z poetką Anną Adamowicz

4 maja, 2024 | Biuro Teatr Nowy |

Chciałabym zostać największą lesbijską polską poetką

Anna Adamowicz: urodzona w 1993 roku w Lubinie diagnostka laboratoryjna, poetka, autorka tomów Wątpia (2016), Animalia (2019), Nebula (2020) oraz zmyśl [ ] zmysł (2021). Laureatka Nagrody im. Wisławy Szymborskiej za drugą z tych książek. Laura Osińska to powstała w 2018 roku awatarka, szacherka, maska, kamuflaż, bałamutka, mydło do oczu, atrapa, fasada, mąciwoda, bohaterka, pensjonarka, kant. Nowy spetkakl w reżyserii Iwony Kempy „Miłość w kawałkach” powstał m.in. na podstawie wierszy Laury Osińskiej.

Agnieszka Karpierz: W teatrze trwają próby do spektaklu Iwony Kempy “Miłość w kawałkach”. Książka, na podstawie której powstaje nasz spektakl – “Bo to w miłości jest najstraszniejsze” Nicole Muller, została wydana w 1992 roku. Opiera się na historii trójkąta małżeńskiego: kobieta rozstaje się z mężem dla innej kobiety. Trzydzieści dwa lata później rozpad małżeństwa i homoseksualna miłość romantyczna to w Polsce dalej temat dość kontrowersyjny. Erotyczne wiersze Laury Osińskiej zmyśl [ ] zmysł są inspiracją dla twórczyń spektaklu i jednym z nielicznych polskich, poetyckich punktów odniesienia. Czy pseudonim powstał dlatego, że to temat dalej trudny? Miałaś jakieś obawy?

Anna Adamowicz: Wsiądźmy do wehikułu czasu. Jest rok 2018, zgaduję, że jakoś wiosna albo lato. Ciągle przeżywam to, że dziewczyna zostawiła mnie trzy lata wcześniej, przestała się odzywać, zerwała kontakt. Dziewczyna, o której praktycznie nikt nie wiedział, bo obie panicznie bałyśmy się reakcji rodzin, znajomych, obcych. Trzy lata po rozstaniu strach ciągle jest we mnie bardzo silny. Ale pojawia się równie silna potrzeba napisania czegoś, czegokolwiek. Trochę po to, żeby przepracować ten związek i brak tego związku, a trochę dlatego, że pojedynczy artykuł przeczytany w internecie (konkretnie “Atest na lesbijstwo” Olgi Byrskiej) unaocznił mi istnienie białej plamy, którą zupełnie nagle zapragnęłam zachlapać jakimkolwiek kolorem. Niemalże nie ma w polszczyźnie poezji opowiadającej o doświadczeniu lesbijskim. Niby wiedziałam o tym już wcześniej, ale przejęłam się dopiero po tym, kiedy ktoś mi to zwerbalizował. Usiadłam i zaczęłam pisać. Na początku bardzo nieporadnie, bo ani nie znałam się za bardzo na poezji miłosnej, ani na poezji lesbijskiej, ani w sumie w ogóle na poezji jako takiej – byłam wtedy niedługo po debiucie. Trzeba było dużo czasu, dużo kreślenia i dużo redakcji, żeby doprowadzić te wiersze do porządku i do kształtu, który jest znany z druku. Ale zanim doszło do druku (do 2021 zdążyło się dużo wydarzyć), długo walczyłam ze sobą, bo z jednej strony chciałam jakoś sprawdzić, czy te wiersze kogokolwiek obejdą i się do czegokolwiek nadadzą, a z drugiej strony raz, że ciągle nie byłam wyoutowana, a dwa, że te wiersze bardzo różniły się od tego, co pisałam wcześniej i co uważałam za literaturę. Kompromisem między strachem, niepewnością i potrzebą zewnętrznej walidacji było wymyślenie na szybko pseudonimu, zmyślenie biogramu i wysłanie wierszy do kilku czasopism. Mniej więcej tak powstała Laura Osińska.

Później, kiedy książka ukazała się drukiem, byłam już w innej sytuacji, ale postanowiłam zostawić ten pseudonim, żeby podkreślić różnice między moimi trzema pierwszymi książkami, a książką Laury oraz żeby uczynić ją jednocześnie autorką i bohaterką.

AK: Homoseksualna miłość romantyczna pokazana w tej książce to po prostu miłość, rozpad związku – dość uniwersalny. Na tamte czasy był to również sposób oderwania się od istniejącego układu społecznego, przyjętych konwencji. W Polsce społeczeństwo dojrzewa, ale dalej mam wrażenie, że w bańkach mamy się dobrze, ale daleko jeszcze nam do normalności. Dla Twojego, młodego pokolenia to już chyba jest obciach? 

AA: Dziękuję za nazwanie mojego pokolenia młodym, brakuje mi tego odkąd osoby sprzedające mi alkohol przestały pytać o dowód. 

Mam kłopoty ze spojrzeniem na Polskę jako na całość właśnie ze względu na bańki informacyjne, które bardzo szczelnie oddzielają od siebie grupy ludzi. Moi znajomi traktują nieheteronormatywność jako coś oczywistego, a statystycznie dwie trzecie Polaków uważa, że w polskim prawie powinna być dostępna jakaś forma oficjalnego uznawania związków jednopłciowych, ale to tak naprawdę niewiele mówi. Na pewno jest lepiej niż dziesięć czy dwadzieścia lat temu, ale ciągle dużo musi się zmienić – na przykład postawa osób rządzących, która wydaje mi się dużo gorsza niż postawa przeciętnej osoby mieszkającej w Polsce. Jest 2024 rok. Jak długo jeszcze politycy będą próbować zbijać kapitał polityczny na dręczeniu osób nieheteronormatywnych? Kiedy umożliwią im – nam – normalne funkcjonowanie? Najlepiej wprowadzając równość małżeńską, na protezy w rodzaju związków partnerskich był czas wcześniej.

AK: Nieheteronormatywna sztuka – gejowski teatr czy queerowe kino znamy, ale czy “estetyka lesbijska” według Ciebie jest tematem/środkiem wyrazu artystycznego czy dalej “nikt nas sobie nie wyobraża”, odwołując się do słów Adrienne Rich? Znajdujemy wreszcie swoje odbicie w kulturze? Czy nadal lesbijki stanowią bardziej ukrytą społeczność niż geje?

AA: Wydaje mi się, że lesbijki zyskują należną im reprezentację w kulturze, i że proces ten przyspiesza. Nie wszystkie gałęzie sztuki śledzę z jednakową wnikliwością, ale mam poczucie, że aktualnie jest wielokrotnie więcej filmów, seriali, książek etc. niż w czasach, kiedy byłam nastolatką i paląco potrzebowałam jakichkolwiek punktów odniesienia dla siebie. Wtedy byłam w stanie dotrzeć co najwyżej do “Klaudyny” Colette i do “Słowa na L”. Niemniej jednak myślę, że ciągle gejowskich rzeczy jest dużo więcej niż lesbijskich czy np. niebinarnych.

AK: Na profilu FB, który prowadzisz: Adamowicz wierszoposting zauważyłam ciekawy cykl: SUBIEKTYWNY NIEWYCZERPUJĄCY PRZEGLĄD LESBOPOEZJI. Interesuje Cię tylko poezja? 

AA: Jeśli to pytanie o to, co interesuje mnie jako autorkę cyklu postów na Facebooku, to tak – interesuje mnie tylko poezja, bo tylko na poezji znam się na tyle, żeby sklecić kilka zdań. Oraz poezja jest dla mnie najciekawszym rodzajem literackim, więc to dla mnie naturalne, że chcę dowartościowywać i zwiększać widoczność autorek tworzących wiersze o doświadczeniu lesbijskim. Poza tym kojarzę co najmniej kilka osób piszących na przykład o lesbijskiej prozie, za to lesbijską poezją chyba nikt się za bardzo nie interesuje na tyle, żeby z mniejszą czy większą regularnością coś o niej pisać. Więc postanowiłam zainteresować się ja. 

Jeśli jednak jest to pytanie o to, co interesuje mnie po prostu jako czytelniczkę, to czytam stosunkowo dużo poezji i non-fiction. Natomiast strasznie nie lubię czytać prozy, jest dla mnie bardzo odstręczająca z różnych powodów. Za długa, zbyt rozwlekła, najczęściej nudna. 

AK: Jak odbierasz zainteresowanie wierszami Laury i fakt, że są odbierane jako reprezentatywne? Czułaś, że jest takie zapotrzebowanie i luka? Czy może samej brakowało Ci odniesień i postanowiłaś tę lukę wypełnić?

AA: Tak, wiedziałam, że jest zapotrzebowanie i luka oraz: tak, mnie osobiście bardzo, ale to bardzo brakowało takiej książki, więc napisałam ją sobie sama. Ogromnie cieszy mnie każdy przejaw zainteresowania wierszami Laury, bo jestem ponadprzeciętnie łasa na uwagę i chciałabym zostać największą lesbijską polską poetką.

AK: Czy jest tak, że mała ilość tekstów powoduje, że oczekuje się by były wzorcowe? Że dopóki nie będzie ich wiele, to będą krytykowane jako te “niesymboliczne”? Reprezentacji domagają się również osoby biseksualne, aseksualne, transseksualne i niebinarne. Jest nisza do wypełnienia?

AA: Nie wiem czy mała liczba tekstów przekłada się na oczekiwanie wzorcowości. Ja sama od każdego tekstu oczekuję co najwyżej, żeby był po prostu dobry, przy czym nie jestem w stanie podać precyzyjnej definicji słowa “dobry”, bo składa się na to wiele subtelnych czynników.

Jak najbardziej jest nisza, bo myślę że każdy potrzebuje swojej reprezentacji w kulturze, kulturowego lustra, w którym mógłby się przejrzeć. I ta nisza jest powoli wypełniana. Nie wiem, jak w innych gatunkach, ale w poezji w tematach transpłciowych/niebinarnych robotę robią np. Anouk Herman, Łęko Zygmuntówne czy Ada Rączka i mam nadzieję, że pojawi się takich osób więcej.

AK: Lustro, symetria, nawias, odbicie – w tomie Laury to nawiązanie do tego, że w Polsce, jeśli lesbijki opowiadają o sobie, to właśnie nawiasem, na marginesie, aluzyjnie? W bezpieczniejszym kontekście? Czy chodzi o to, że brakuje języka?

AA: Myślę, że najbardziej to ostatnie. W książce jest mnóstwo śladów tego, jak bardzo brakowało mi języka podczas pisania. Nie ma za bardzo żadnych kodów kulturowych, żadnych gotowych sposobów na pisanie poezji o związku dwóch kobiet. Nie chodzi tylko o zmianę zaimków, chodzi o całą dynamikę relacji, która jest moim zdaniem zupełnie inna niż w przypadku związku różnopłciowego. Pisanie tej książki było błądzeniem po omacku, kombinowaniem, próbowaniem, miotaniem, wyważaniem drzwi, docieraniem do ślepych zaułków. 

AK: pierwszy raz wchodzę na Pornhuba

z okazji walentynek Pornhub uruchomił pakiet premium

każdy użytkownik zobaczy to czego najbardziej pragnie

wchodzę myślami będąc już przy 

latex lesbians

hot lesbian amateurs have sensual sex until real orgasm

lesbian seduces straight girl

tymczasem Pornhub:

two women live peacefully in long-term relationship

Odczytałam ten wiersz jako nawiązanie do tego jak są postrzegane związki lesbijskie: zdrady, częste wymianę partnerek itp. Przychodzi mi też na myśl książka Renaty Lis “Moja ukochana i ja”. O tym, że można mieć dojrzały, nieheteronormatywny związek. Zwykłe, niewyidealizowane życie w kontraście – na to zwraca Laura uwagę?

AA: Zwykłe życie w kontraście do wyobrażeń tego wąsatego wuja, co to geje do gazu, ale na lesbijki to by sobie, hyhy, popatrzył. Zwykłe życie w kontraście do tego, jak przemysł pornograficzny wymyślił sobie i wyprodukował seks. Najpierw napisałam “seks pomiędzy kobietami”, ale nie, w pornografii absolutnie każdy seks jest wykrzywiony i skarykaturowany do granic. Latex lesbians nie istnieją, nie istnieją hot lesbian amateurs, jedyne co istnieje, co powinno istnieć, to long-term relationship albo przynajmniej dążenie do niego. 

AK: Czy to prawda, że masz ochotę napisać dramat teatralny?

AA: Mam ochotę napisać coś, co będzie trochę poematem, trochę długim cyklem tekstów. Dodatkowo teksty te mają składać się na fabułę (osnutą wokół epidemii ospy prawdziwej w fikcyjnym mieście) oraz nadawać się do performatywnego czytania czy nawet wystawienia na scenie, ale póki co to wszystko bardzo patykiem na wodzie, bo mam nikłe pojęcie o dramacie. Planuję się doedukować, ale na razie brakuje mi czasu, zasobów i punktów zaczepienia.

Regulamin konkursu piosenki „Miłość”

3 maja, 2024 | piotr.teatrnowy@gmail.com |

REGULAMIN KONKURSU PIOSENKI POETYCKIEJ „Miłość”

I. Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Teatr Nowy, ul. Krakowska 41, 31-066 Kraków, Tel. +12 426 45 06.

II. Celem konkursu jest propagowanie piosenki poetyckiej oraz polskich poetów. Celem konkursu jest przyznanie stypendiów dla wybranych uczestników.

III. Miejsce : Scena Berlin, ul. Skawińska 2, Kraków, 29.06. 2024 r. godz. 21:00,

Termin przesyłania zgłoszeń: do 15 czerwca 2024 r.

IV. Zasady uczestnictwa:

1. Konkurs jest przeznaczony dla studentów kierunków aktorskich (publicznych i niepublicznych).

2. Każdy wykonawca przygotowuje jeden utwór słowno muzyczny o tematyce miłosnej z tekstem w języku polskim wyłącznie polskich poetów. Liczba występujących jest nieograniczona, jednak nagroda jest współdzielona pomiędzy osoby prezentujące utwór.

3. Zgłoszenia należy wysłać w terminie do 15 czerwca 2024 r na adres email: piotr@teatrnowy.com.pl. Zgłoszeniem jest aktywny link do strony z umieszczonym plikiem audio lub audio-video do piosenki (preferowany dowolny serwis streamingowy). W zgłoszeniu konieczne jest opisanie utworu (tytuł, autor tekstu poetyckiego, kompozytor) oraz podanie imienia i nazwiska uczestnika wraz z nazwą reprezetowanej uczelni i wydziału. Do konkursu zakwalifikowane zostaną tylko utwory o tematyce miłosnej polskich poetów.

. 4. Uczestnicy wykonują utwór do nagranego podkładu muzycznego lub w towarzystwie akompaniatora.

5. Prezentacja jednego uczestnika nie powinna trwać dłużej niż 5 minut.

6. Zastrzegamy sobie prawo do kontaktu tylko z wybranymi uczestnikami konkursu.

7. Wybranych uczestników zaprosimy do przedstawienia utworu publicznie podczas konkursu, która odbędzie się 29 czerwca 2024 r. o godz. 21:00 na Scenie Berlin, przy ulicy ul. Skawińskiej 2 w Krakowie.

8. Wybranym uczestnikom przysługuje jedna próba w dniu konkursu tj. 29 czerwca 2024 r. Akompaniatora uczestnik konkursu organizuje we własnym zakresie.

9. Organizatorzy zapewniają nagłośnienie oraz możliwość skorzystania z instrumentu klawiszowego.

10. Spośród uczestników konkursu w dniu 29 czerwca nagrodzone zostaną osoby wybrane przez publiczność oraz komisję. Skład komisji zostanie podany w późniejszym terminie.

11. Dajemy sobie prawo wyboru większej ilości uczestników i tym samym zakwalifikowania do jubileuszowego koncertu.

Uroczystość Głosy Pokoleń – werdykt

15 kwietnia, 2024 | Biuro Teatr Nowy |

To był niezwykły wieczór łączący pokolenia! Scena Berlin pękała w szwach.
Studenci szkół teatralnych zmierzyli się z twórczością Ewy Demarczyk i innych artystów Piwnicy pod Baranami.
Po wysłuchaniu 18 uczestników i policzeniu głosów publiczności, grubo po północy przyznaliśmy nasze nagrody.

Oto zwycięzcy:

  • Nagroda Główna w wysokości 3000 zł ufundowana przez Janusza Marchwińskiego dla Jakuba Kowalskiego i Igora Widomskiego z Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego wydziału aktorskiego w Krakowie.

  • Nagroda Teatru Nowego Proxima w wysokości 1000zł dla Zofii Justyńskiej z Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie.

  • Nagroda Teatru Nowego Proxima w wysokości 1000 zł dla Szantal Strzelińskiej z Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi.

  • Wyróżnienie dla Anny Krok i Alicji Matusiak z Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie.


Gratulujemy wszystkim uczestnikom! Do zobaczenia na następnej takiej imprezie.

„Kruchość wodoru. Demarczyk” wraca 1 i 2 czerwca. Bilety już w sprzedaży.

Świetny debiut Zuzanny Jagusiak, historyczna rola Krzysztofa Głuchowskiego

25 stycznia, 2024 | Biuro Teatr Nowy |

Komediantka” w reż. Piotra Siekluckiego w  Teatrze Nowym Proxima w  Krakowie. Pisze Marta Gruszecka w „Gazecie Wyborczej – Kraków”.

„Całujcie mnie wszyscy w du*ę!” – z nieskrywaną satysfakcją powtarza za Julianem Tuwimem Krzysztof Głuchowski, dyrektor Teatru Słowackiego w nowym spektaklu Teatru Nowego Proxima. Razem z nim w „Komediantce” gra studentka II roku aktorstwa, Zuzanna Jagusiak. Po takim debiucie o zjawiskowej aktorce szybko usłyszymy.

Półmrok, przerażające odgłosy, wysuszone drzewo, na którym siedzą wrony. W takiej scenerii budzi się pani Bernhard, aktorka narodowej sceny, która za pijaństwo została zesłana na prowincję. Tu popada w jeszcze większy nałóg – trudno przecież nie napić się wódeczki, wina i piwa, kiedy świętuje się benefis 45-lecia pracy artystycznej. Chociaż, jak przyznaje, ostrzegali ją, żeby nie mieszać alkoholi…

Wspomnień czar (prysł)

„Komediantka” w reżyserii Piotra Siekluckiego, tytułowa bohaterka pierwszej premiery Teatru Nowego Proxima w tym sezonie, na lekkim rauszu będąc, zaczyna opowiadać. O młodości, która niby przeminęła, ale krew w żyłach nadal płynie wartko, a żądne przygód serce wyrywa się z piersi. O sławie, która wyniosła ją na scenę Teatru Narodowego w Warszawie, ba, nawet na estrady Paryża czy Berlina. O absztyfikantach, którzy prześcigiwali się w wyrazach uwielbienia, ale gdy przyszło do poważnych deklaracji – żaden mężem aktorki być nie chciał. Aż wreszcie o atencji publiczności, która kochała ją za to, jaka jest na scenie, ale za kulisami raczej nikt przyjaźnić się nie chciał. Zwłaszcza kiedy z młodej, pięknej, utalentowanej aktorki, stała się aktorką w wieku senioralnym. 

Zjawiskowy debiut Zuzanny Jagusiak

Gdybym nie wiedziała, że seniorkę Bernhard gra 21-letnia studentka aktorstwa Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego Zuzanna Jagusiak, to szybko bym się nie zorientowała. „Komediantka” to jej debiut sceniczny zorganizowany w ramach premierowego cyklu Teatru Nowego Proxima „Nowe Objawienia”, który ma za zadanie odkrywanie przyszłych gwiazd polskiego teatru.

Czy Zuzanna Jagusiak ma szansę na zostanie gwiazdą? Na pewno ma potężny talent i głos, który decybelami zagłuszał nawet przejeżdżające ulicą Krakowską tramwaje. Bo w „Komediantce” nie tylko gra, ale też śpiewa kilka utworów. „Tą naszą młodość” Haliny Wyrodek, „Rebekę” Ewy Demarczyk czy w finale „Całujcie mnie wszyscy w du*ę” z tekstem Juliana Tuwima. Ale o finale za chwilę.

Pani Bernhard w jej wykonaniu jest zabawna, ma cięte riposty, mimo coraz większego upojenia alkoholem i dodających poczucia wyjątkowości wspomnieniami niegdysiejszej sławy, trzyma klasę do samego końca. Udaje jej się też utrzymać zapewne niewygodny (ale jaki zjawiskowy!) kostium. Bo przecież aktorka Narodowego musi wyglądać! Nawet na prowincji.

Sen dyrektora

Znienacka trafia tutaj też dyrektor Teatru Narodowego, Nikita Schneider. Jego obecność pani Bernhard zauważa dopiero wtedy, gdy na scenę spada złoty żyrandol. Takich na tym „zadupiu” raczej wcześniej nikt nie widział. Strój dyrektora świadczy o prestiżu jego nazwiska, ale mina mówi jednoznacznie, że jest przerażony miejscem, w które go… zesłali. Nie za alkoholizm, a z zazdrości i niepasującą władzy wizję teatru, ale i tak ma z panią Bernhard wiele wspólnego. Najpierw milczy, gra miną, słusznie oddaje Komediantce scenę. Słucha piosenki za piosenką, i z każdą chwilą nabiera przekonania, że musi pilnie uciekać z teatru, którego właśnie został nowym dyrektorem. Dopiero po kieliszku wódki Schneider zabiera głos. I wtedy „Komediantka” staje się dobitną aluzją do sytuacji krakowskiej kultury.

Bo rolę wygnanego z teatru dyrektora gra Krzysztof Głuchowski, dyrektor Teatru Słowackiego, nad którym widmo zwolnienia z absurdalnych powodów wisiało kilkaset dni. „Wiecie, jak to jest, codziennie dźwigać Teatr Narodowy? Narodowy?!” – pyta publiczność dyrektor. Przejmujący jest w tym kontekście finałowy monolog Schneidera, w którym opowiada swój sen. „Przyśniło mi się, że prezydent rzucił się na mnie i mnie dusił. A pan minister sztuki walnął mnie w głowę ciężką pięścią. Burmistrz dał mi kopniaka, a kanclerz marszałek wykręcił rękę”. (Wymienionym, ale też innym politykom, srogo się pod koniec obrywa, na szczęście w wolnej Polsce za wolność słowa twórcy nie trafią już raczej na komisariat.) Dyrektor opowiada dalej: „Przez cały rok śni mi się, że mnie zabijają… wszędzie czyhają na mnie i uderzają mnie w głowę. (…) Będę chodził za panem wszędzie tak długo, dopóki sam pan się nie unicestwi, panie dyrektorze”.

„Całujcie mnie wszyscy w du*ę!”

Schneider jest jednak nieugięty i mimo beznadziejnej sytuacji, w której się znalazł, zapewnia, że nie podda i zbuduje teatr zgodny z jego wizją. A żeby siebie i publiczność utwierdzić w tym przekonaniu, w finale razem z panią Bernhard cytuje Tuwima. „Warszawskie bubki, żygolaki. Z szajką wytwornych pind na kupę. Rębajły, franty, zabijaki. Całujcie mnie wszyscy w du*ę. (…) Socjały nudne i ponure. Pedeki, neokatoliki. Podskakiwacze pod kulturę. Czciciele radia i fizyki. Uczone małpy, ścisłowiedy. Co oglądacie świat przez lupę. I wszystko wiecie: co, jak, kiedy. Całujcie mnie wszyscy w du*ę.” Serce rośnie, publiczność bije brawo. 

Na koniec raz jeszcze o Zuzannie. Premierę „Komediantki” obejrzało wielu znajomych z jej roku. Po spektaklu były kwiaty, gratulacje, uściski, łzy wzruszenia. Dobrze mieć takie wsparcie na początku drogi. 

W rolach głównych: Zuzanna Jagusiak i Krzysztof Głuchowski. Scenografię, kostiumy i plakat przygotował Łukasz Błażejewski, opracowania muzycznego spektaklu dokonał Paweł Harańczyk, a o reżyserię świateł zadbał Wojciech Kiwacz. Charakteryzacje przygotują Artur Świetny, Kaja Jałoza i Julia Kubacka, a realizatorem dźwięku będzie Bogdan Czyszczan.

Ranking aktorów

6 stycznia, 2024 | piotr.teatrnowy@gmail.com |

Ranking 7 najlepszych aktorów wg Łukasza Maciejewskiego:

O Piotrze Siekluckim pisze się najczęściej, najzupełniej słusznie, w związku z jego sukcesami reżyserskimi i menadżerskimi w Teatrze Nowym „Proximie”. Sieklucki, z niewielkiego teatru niezależnego, stworzył w Krakowie jedną z najciekawszych artystycznych przestrzeni dla widzów i artystów, tworzących poza głównym, komercyjnym obiegiem. Zdecydowanie rzadziej wspomina się o jego aktywnościach aktorskich. A jest przecież aktorem pełną gębą (absolwent PWST w Krakowie), i to aktorem bardzo aktywnym. Trudno wyobrazić sobie najgłośniejsze spektakle „Proximy” bez ról Piotra: Stanisław w „Kazik, ja tylko żartowałem”, Matka Boska Częstochowska w „Korze. Boskiej”, Elton John w „Królowej” itd.Sieklucki, niezależnie, czy gra Polaka w spektaklu „NaXuj. Rzeczy o Prezydencie Zelenskim”, czy w muzycznym przedstawieniu Katarzyny Chlebny o Grzegorzu Ciechowskim („Nie pytaj”), wciąż pozostaje tym samym, czasami pociesznym, często okrutnym bohaterem rabelaisowskim. Rubaszność bywa podszyta ironią. Bo właśnie ta cecha, w aktorstwie Piotra Siekluckiego, jest najważniejsza. Bohaterowie Siekluckiego nie chcą być brani serio, ponieważ posiadają ten rodzaj nadwiedzy, którą można tylko obśmiać, wyśmiać, ale nie wyszydzić. Bawią, stając się ostrzeżeniem. Stańczyk, pamiętajmy, też był błaznem. Wiedział i rozumiał więcej.

Cały arytukuł: KLIKNIJ

Oświadczenie zespołu w sprawie Festiwalu Boska Komedia

9 listopada, 2023 | piotr.teatrnowy@gmail.com |

OŚWIADCZENIE ZESPOŁU TEATRU NOWEGO PROXIMA

W związku z nieoczekiwaną decyzją dyrektora artystycznego Festiwalu Boska Komedia o usunięciu spektaklu „Królowa” w reżyserii Piotra Siekluckiego z głównego nurtu konkursu oraz próby ciągłego dyskredytowania naszych osiągnięć, oświadczamy, iż rezygnujemy całkowicie z udziału w festiwalu. Wyrażamy również swój sprzeciw przeciwko segregowaniu krakowskich instytucji kultury przez dyrektora Bartosza Szydłowskiego. W nurcie krakowskim festiwalu od lat brakuje innych instytucji kultury, które są nie po drodze wizji artystycznego świata dyrektora (m.in Teatru Scena STU czy Teatru Bagatela). Pragniemy również zwrócić uwagę na sposób prowadzenia negocjacji przez organizatora festiwalu i dać wyraźny sprzeciw takim praktykom. W związku z otrzymaną informacją o braku wystarczających środków finansowych przeznaczonych na organizację festiwalu i wychodząc naprzeciw trudnościom, zadeklarowaliśmy, iż w ramach konkursu zaprezentujemy spektakl nieodpłatnie, a dyrektor Bartosz Szydłowski, w prywatnej wiadomości przesłanej 14 października br., potwierdził ustalone warunki. O zmianie decyzji i zepchnięciu spektaklu „Królowa” – opowiadającego o życiu i twórczości Mercury`ego oraz historii HIV/AIDS – do ostatniego punktu programu sekcji (gdzie prezentowany jest również teatr studencki i amatorski) dowiedzieliśmy się z konferencji prasowej. Nasza rezygnacja z tegorocznej edycji jest ostateczna, i ma również na celu zwrócenie uwagi władz naszego miasta na niestosowne praktyki i selekcję konkursową. Jesteśmy również w pełnej gotowości na przyszłą współpracę przy budowaniu krakowskiej marki festiwalu. Piotr Sieklucki, dyrektor Teatru Nowego Proxima

Nowy dyrektor

10 października, 2023 | piotr.teatrnowy@gmail.com |

Kraków. Premiera „Komediantki”. Dyrektor Teatru Słowackiego wcieli się w postać dyrektora usuniętego z posady

– Krakowska opowieść o teatrze z piosenkami gwiazdy Piwnicy Pod Baranami, Haliny Wyrodek – zapowiada swój nowy spektakl „Komediantka” Piotr Sieklucki. Na scenie Teatru Nowego Proxima debiutująca Zuzanna Jagusiak, której partneruje Krzysztof Głuchowski – dyrektor Teatru im. Słowackiego w Krakowie. Premiera 26 października.

„Komediantka” to historia teatru od kulis, literacka mieszanka Antoniego Czechowa („Kalchas”), Thomasa Bernharda i historii SPATiFU – „domu pijaństwa, domu zdrad i miłości, domu, gdzie bawili się nasi najwięksi polscy aktorzy” – zapowiada swoją najnowszą premierę Teatr Nowy Proxima.

To pierwsza premiera sezonu w Teatrze Nowym Proxima i jednocześnie pierwsza odsłona cyklu „Nowe objawienia”, którego założeniem jest wprowadzanie na scenę młodych talentów, którym partnerują uznane postaci krakowskich scen. W „Komediantce” u boku Krzysztofa Głuchowskiego zadebiutuje, Zuzanna Jagusiak, studentka II roku Krakowskiej Akademii Frycza Modrzewskiego.

– Piotr Sieklucki opowiada historię zmarnotrawionego świata artystów – zapowiada Krzysztof Głuchowski. – Ja zagram trochę niedocenionego, nieszczęśliwego dyrektora teatru, który proponuje świetne rzeczy i nikt go nie słucha więc się miota. Ostatecznie ląduje na prowincji, gdzie też jest nieszczęśliwy.

Dyrektor dotąd narodowego teatru na prowincji musi się zmierzyć z miejscową diwą, co okazuje się niemniejszym wyzwaniem, niż utrapienia, jakie miał w stolicy, gdzie gospodarz miasta chciał go wyrzucić z posady dlatego, że był niepokorny.

– Nasza „Komediantka” to wolna adaptacja „Kalchas” Antoniego Czechowa i dramatów Thomasa Bernharda. Ulepiłem z tego historię o aktorzycy, która mierzy się z nowym dyrektorem. On sam został wyrzucony ze swojego wielkiego teatru i wylądował na prowincji, gdzie mierzy się z demonami większymi niż doświadczył wcześniej w wielkim mieście, w narodowym teatrze, gdzie dostawał po uszach od włodarzy za to, że jest niepokorny. Ta postać nasunęła mi trop, jeśli chodzi o obsadę, a Krzysztof Głuchowski przyjął propozycję – wyjaśnia Piotr Sieklucki, reżyser przedstawienia.

Przypomnijmy, wobec Krzysztofa Głuchowskiego od ponad 500 dni toczy się procedura odwołania ze stanowiska dyrektora Teatru im. Słowackiego, którą wszczął organizator sceny – Urząd Marszałkowski w Krakowie. Latem tego roku ogłoszony został konkurs na dyrektora, nazwisko osoby, która od września przyszłego roku pokieruje instytucją, poznamy do końca października. Krzysztofa Głuchowskiego można zobaczyć również na scenie Teatru Słowackiego, gdzie w wybranych przedstawieniach wciela się w postać Senatora w „Dziadach” Mai Kleczewskiej.

ANNA PIĄTKOWSKA, DZIENNIK POLSKI